Bez kategorii

Mandat karny. Przyjąć czy odmówić przyjęcia? Jak odwołać się od przyjętego mandatu karnego?

Postępowanie mandatowe to jedno ze szczególnych postępowań w sprawach o wykroczenia. Polega w uproszczeniu na tym, że za popełnienie wykroczenia grzywnę w formie mandatu karnego nakłada na sprawcę funkcjonariusz Policji lub inny uprawniony podmiot. W trybie zwyczajnym grzywnę wymierza Sąd wydając wyrok po przeprowadzeniu stosownego postępowania dowodowego.

Z mandatami karnymi najczęściej spotykają się kierowcy i z pewnością nie raz po zatrzymaniu przez Policję zderzają się z dylematem czy proponowny przez Policjanta mandat karny przyjąć, czy też odmówić jego przyjęcia. Dylemat jest tym trudniejszy, że decyzję trzeba podjąć w ciągu kilku minut, w sytuacji gdy samo zatrzymanie do kontroli może wiązać się z podwyższonym poziomem stresu.

Jakie zatem są konsekwencje przyjęcia mandatu; co stanie się gdy mandatu nie przyjmiemy i czy można jakoś odwołać się od mandatu już przyjętego?

Pierwsza i podstawowa zasada jaką powinien kierować się zatrzymany w związku z popełnieniem wykroczenia drogowego kierowca to reguła, że mandat karny należy przyjąć tylko i wyłącznie wtedy gdy nie ma żadnych wątpliwości co do faktu popełnienia wykroczenia dokładnie takiego za jakie funkcjonariusz Policji chce wymierzyć grzywnę (nałożyć mandat) oraz gdy nie ma wątpliwości co do zasadności wysokości proponowanej grzywny (mandatu).

Jeśli kierowca natomiast uważa, że:

  1. nie popełnił wykroczenia;
  2. popełnił inne wykroczenie niż zarzuca mu Policja;
  3. proponowana przez Policję grzywna nakładana w drodze mandatu karnego jest zbyt wysoka (np. w sytuacji gdy kierowca co prawda przekroczył dozwoloną prędkość ale nie o tyle ile twierdzi Policjant, ponieważ jechał wolniej niż mu się zarzuca albo też inna jest prędkość dozwolona na danym odcinku).

należy bezwzględnie odmówić przyjęcia mandatu.

Odmowa przyjęcia mandatu w sytuacji gdy zachodzą wątpliwości o jakich mowa wyżej jest niezwykle istotna ze względu na fakt, że mandat karny staje się prawomocny z chwilą jego pokwitowania przez ukaranego – innymi słowy z chwilą jego przyjęcia. Oznacza to w praktyce, że odwołanie od przyjętego  już mandatu karnego  może okazać się skuteczne wyłącznie w ściśle określonych sytuacjach.

Po pierwsze wskazać trzeba, że odwołać się od przyjętego (a zatem prawomocnego) mandatu karnego można jedynie w drodze wniosku o jego uchylenie, który należy złożyć do właściwego miejscowo sądu rejonowego w terminie 7 dni licząc od daty jego przyjęcia (siedmiodniowy termin zgodnie z obowiązującym prawem liczymy od dnia następującego po dniu pokwitowania mandatu).

Po drugie zaś mandat może zostać uchylony gdy:

  1. zachowanie sprawcy nie było w ogóle wykroczeniem;
  2. mandat nałożono na osobę, która nie ukończyła 17 lat;
  3. wykroczenie popełniono w obronie koniecznej, w stanie wyższej konieczności lub sprawca w czasie popełnienia wykroczenia był niepoczytalny;
  4. w drodze mandatu karnego nałożono grzywnę przekraczającą 500 zł. (albo 1.000 zł. w przypadku ukarania za conajmniej dwa wykroczenia).

Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia przewiduje co prawda też kilka innych sytuacji, w których prawomocny mandat karny może zostać uchylony ale na potrzeby niniejszego opracowania nie mają one praktycznego znaczenia.

Jak zatem widać katalog przypadków, w których możliwe jest skuteczne uchylenie prawomocnego mandatu karnego jest bardzo ograniczony. W szczególności nie będzie takiej możliwości gdy sprawca popełnił wykroczenie ale inne niż to za które został ukarany. Co zaś być może najistotniejsze, po przyjęciu mandatu nie ma jakiejkolwiek możliwości weryfikacji wysokości nałożonej w jego drodze grzywny np. w przywołanej wyżej sytuacji gdy dozwolona prędkość co prawda została przekroczona ale o niższą wartość, niż ta przyjęta przez funkcjonariusza Policji.

Co dzieje się gdy odmówimy przyjęcia mandatu? Sprawa trafia wówczas do sądu, który na podstawie zebranego materiału dowodowego bada czy wykroczenie zostało popełnione, jakiego rodzaju było to wykroczenie oraz ewentualnie decyduje jaka powinna być wysokość grzywny adekwatna do popełnionego wykroczenia. W tym miejscu warto zatem zwrócić uwagę, że o ile sąd podzieli argumenty Policji, wymierzona przez sąd grzywna może okazać się wyższa, niż proponowany mandat (w szczególności nie ma tu ograniczenia do kwot 500 i 1.000 zł. o jakich mowa wyżej) a nadto ukarany może zostać dodatkowo obciążony kosztami sądowymi. Jeśli zatem mamy świadomość, że zarzucane nam przez funkcjonariusza Policji wykroczenie rzeczywiście popełniliśmy a wysokość mandatu jest właściwa, mandat warto raczej przyjąć, ponieważ odmowa może skutkować nie tylko wyższą grzywna ale i dodatkowymi kosztami.

Adwokat Bartosz Markowski

Przedawnienie odsetek stwierdzonych prawomocnym wyrokiem.

Roszczenia o charakterze majątkowym ulegają przedawnieniu. Oznacza to, że po upływie określonego czasu ten przeciwko komu przysługuje roszczenie może uchylić się od jego spełnienia. Roszczenie po upływie terminu przedawnienia wciąż zatem istnieje ale w praktyce nie ma możliwości jego wyegzekwowania.

Ogólną zasadą jest, że roszczenia przedawniają się w terminie dziesięcioletnim z wyłączeniem roszczeń o świadczenia okresowe oraz roszczeń o charakterze gospodarczym, które przedawniają się z upływem terminu trzyletniego. Początkiem biegu terminu przedawnienia jest zwykle data, w której roszczenie stało się wymagalne (np. data zapłaty na fakturze lub uzgodniona data zawarcia umowy przyrzeczonej). Kodeks cywilny określa też inne terminy przedawnienia w stosunku do ściśle określonych roszczeń. Dla przykład wskazać można, że roszczenie o zachowek przedawnia się w terminie pięcioletnim.

Niezależnie jednak od tego jaki termin przedawnienia przewidziany jest dla danego roszczenia, w sytuacji gdy jest ono stwierdzone prawomocnym orzeczeniem sądu (wyrokiem, nakazem zapłaty, postanowieniem), przedawnienie następuje po upływie dziesięciu lat licząc od dnia uprawomocnienia się orzeczenia. Powyższa zasada doznaje jednego, choć jak się okazuje w praktyce bardzo istotnego, wyjątku. O ile bowiem prawomocne orzeczenie sądu obejmuje roszczenia o charakterze okresowym, to roszczenia takie powstałe po uprawomocnieniu się orzeczenia, przedawniają się w terminie trzyletnim. Tego rodzaju unormowanie ma istotne znaczenie w szczególności z uwagi na fakt, że do roszczeń o charakterze okresowym zaliczane są odsetki ustawowe, które zasądzane są w miażdżącej większości orzeczeń dotyczących zapłaty określonej kwoty pieniężnej.

Aby wyjaśnić doniosłość powyższego wyjątku dodać należy, że dla przerwania biegu przedawnienia roszczenia stwierdzonego prawomocnym wyrokiem wystarczającym jest wszczęcie przed upływem terminu przedawnienia postępowania egzekucyjnego. Tego rodzaju czynność powoduje, że termin przedawnienia zaczyna biec na nowo i to dopiero od dnia zakończenia postępowania egzekucyjnego. Wystarczy zatem, że wierzyciel będzie dbał o to aby w określonych przedziałach czasowych wszczynać postępowanie egzekucyjne aby roszczenie stwierdzone wyrokiem czy nakazem zapłaty nigdy się nie przedawniło. I tu właśnie pojawia się sedno opisywanej problematyki.

Nierzadko bowiem zdarza się, że instytucje takie jak banki czy urzędy państwowe dysponując prawomocnym wyrokiem czy nakazem zapłaty dokonują przerwania biegu przedawnienia poprzez wszczęcie postępowania egzekucyjnego ale dopiero na krótko przed upływem terminu dziesięcioletniego, zapominając że takie działanie nie chroni przed przedawnieniem znaczącej części odsetek ustawowych o jakich mowa w prawomocnym orzeczeniu. Egzekucję kierują tymczasem również do tej części odsetek ustawowych, która jest już przedawniona. Sytuację taką najlepiej przedstawić na przykładzie.

Załóżmy, że klient banku w 2005r. nie spłacił kredytu o wartości 100.000 zł. Bank pozwał klienta i uzyskał wyrok, w którym sąd zasądził od klienta na rzecz banku kwotę 100.000 zł. wraz z ustawowymi odsetkami od dnia 1 lutego 2005r. do dnia zapłaty. Wyrok uprawomocnił się w dniu 1 września 2005r. Bank wszczął wobec klienta postępowanie egzekucyjne, które zostało prawomocnie umorzone z powodu bezskuteczności egzekucji w dniu 1 grudnia 2005r. Następnie bank przez niemal dziesięć lat pozostawał bierny aby dopiero w dniu 1 października 2015r. ponownie wszcząć postępowanie egzekucyjne w celu wyegzekwowania 100.000 zł. niezapłaconego kredytu i całości odsetek ustawowych, które wyniosą po tak długim czasie ponad 130.000 zł.

W tak opisanym hipotetycznym stanie faktycznym znacząca część odsetek ustawowych będzie jednak już przedawniona. Dotyczyło to będzie odsetek za okres od 1 grudnia 2005r. (data umorzenia pierwszego postępowania egzekucyjnego gdy termin przedawnienia zaczął biec na nowo po jego przerwaniu) do dnia 1 października 2012r. (trzy lata wstecz licząc od dnia wszczęcia drugiego postępowania egzekucyjnego i przerwania biegu przedawnienia). Przedawnieniu ulegną więc odsetki o wartości ponad 84.000 zł.

W tego rodzaju i podobnych sytuacjach dłużnik może bronić się przed skierowaną przeciwko niemu egzekucją w zakresie w jakim dotyczy ona odsetek, które uległy przedawnieniu, występując przeciwko wierzycielowi z powództwem przeciwegzekucyjnym zawierającym wniosek o zabezpieczenie powództwa poprzez zawieszenie postępowania egzekucyjnego.

Adwokat Bartosz Markowski

Umowa o zrzeczenie się dziedziczenia a testament

Przepisy prawa cywilnego zezwalają na zawarcie umowy na podstawie której potencjalny spadkobierca ustawowy zrzeka się dziedziczenia po przyszłym spadkodawcy. Umowa taka może być zawarta wyłącznie pomiędzy przyszłymi spadkobiercą ustawowym i spadkodawcą. Ze względu na jej doniosłość dla swej ważności musi ona być zawarta w formie aktu notarialnego.

Skutkiem zawarcia takiej umowy jest wyłączenie spadkobiercy od dziedziczenia tak jakby nie dożył on otwarcia spadku. Innymi słowy zawarcie umowy o zrzeczenie się dziedziczenia prowadzi do stanu prawnego, w którym spadkobierca traktowany jest tak jak gdyby nie żył w chwili śmierci spadkodawcy. Co więcej, jeśli umowa o zrzeczenie się dziedziczenia nie zawiera odmiennych postanowień, od dziedziczenia wyłączeni zostają też w ten sam sposób wszyscy zstępni spadkobiercy, to jest jego dzieci, wnuki, prawnuki itd.

Umowa o zrzeczenie się dziedziczenia może zostać uchylona co do zasady wyłącznie poprzez zwarcie przez te same strony kolejnej umowy, w której odwołają skutki umowy pierwszej. Taka umowa podobnie jak umowa o zrzeczenie się dziedziczenia musi być dla swej ważności zawarta w formie aktu notarialnego.

Przyczyny zawarcia umowy o zrzeczenie się dziedziczenia mogą być w praktyce bardzo różne, choć zapewne w większości przypadków wiązało się to będzie z chęcią dokonania przez przyszłego spadkodawcę uregulowania w porozumieniu ze spadkobiercą ustawowym wszystkich kwestii majątkowych związanych z podziałem przyszłego majątku spadkowego. Może się bowiem zdarzyć, że dany spadkobierca uzyskał od przyszłego spadkodawcy za jego życia tego rodzaju przysporzenia majątkowe, które powodują, że dla zachowania równowagi pomiędzy wszystkimi spadkobiercami zasadne jest wyłączenie go od dziedziczenia.

Kodeks cywilny nie odpowiada jednak wprost na pytanie jak kształtował się będzie krąg spadkobierców jeżeli spadkodawca i spadkobierca zawarli w formie aktu notarialnego umowę o zrzeczenie się dziedziczenia a mimo to spadkodawca sporządzi testament, w którym powoła do spadku spadkobiercę, który zrzekł się dziedziczenia. Czy w takiej sytuacji spadkobierca, mimo umownego zrzeczenia się dziedziczenia będzie dziedziczył na podstawie testamentu?

Odpowiedź na tak zadane pytanie jest twierdząca. Rozstrzygnął o tym Sąd Najwyższy w zachowującej swą aktualność uchwale z dnia 15 maja 1972r. w sprawie III CZP 26/72, gdzie stwierdził, że w obowiązującym stanie prawnym zrzeczenie się dziedziczenia dotyczyć może wyłącznie dziedziczenia ustawowego. Nie ma zatem prawnych możliwości zawarcia umowy o zrzeczenie się dziedziczenia z testamentu. Tym samym spadkobierca ustawowy, który zrzekł się przez umowę z przyszłym spadkodawcą dziedziczenia po nim, może dziedziczyć po tym spadkodawcy na podstawie sporządzonego przez niego testamentu.

W praktyce okazuje się zatem, że skutki umowy o zrzeczenie się dziedziczenia mogą zostać zniweczone nie tylko poprzez zawarcie umowy o uchyleniu jej skutków. Podobny efekt  odnieść bowiem może sporządzenie przez spadkodawcę testamentu, w którym powoła do spadku spadkobiercę, który zrzekł się dziedziczenia.

Adwokat Bartosz Markowski

Wysokość odszkodowania przy sprzedaży samochodu w stanie uszkodzonym

W sprawach o odszkodowanie związane z uszkodzeniem samochodu w wypadku drogowym najczęstszą przyczyną sporów pomiędzy poszkodowanym a towarzystwem ubezpieczeń jest sposób obliczenia wysokości należnego odszkodowania.

W praktyce naszej Kancelarii Klienci najczęściej zwracają się z pytaniami o to, czy aby otrzymać odszkodowanie za zniszczony pojazd muszą najpierw dokonać naprawy samochodu oraz jaka powinna być wysokość odszkodowania w sytuacji gdy samochód zostanie sprzedany w stanie uszkodzonym bez podejmowania jakichkolwiek prac naprawczych lub po dokonaniu tylko częściowej naprawy.

W pierwszej kolejności podkreślić należy, że poszkodowany może domagać się odszkodowania za uszkodzony pojazd niezależnie od tego, czy go naprawił. Odszkodowanie należne jest zatem nie tylko w sytuacji gdy samochód nie został jeszcze naprawiony ale również gdy poszkodowany nie zamierza w ogóle samochodu naprawiać. Wysokość odszkodowania powinna w takim wypadku odpowiadać uzasadnionym kosztom naprawy oszacowanym kosztorysowo. Towarzystwo Ubezpieczeń nie ma zatem prawa uzależniać wypłaty odszkodowania w pełnej wysokości np. od przedstawienia przez poszkodowanego faktur za naprawę.

Tymczasem nierzadko zdarza się, że Towarzystwa Ubezpieczeń w sytuacji braku przedstawienia przez poszkodowanego faktur za naprawę pojazdu wypłacają odszkodowanie w niepełnej i znacznie zaniżonej wysokości powołując przy tym np. konieczność dokonania potrąceń z uwagi na amortyzację części zamiennych.

Skoro ubezpieczyciel ma obowiązek wypłaty odszkodowania w pełnej wysokości bez względu na to, czy samochód został naprawiony, to konsekwentnie poszkodowany ma prawo domagać się jego wypłaty również wtedy, gdy samochód sprzeda w stanie uszkodzonym. Dużo mniej oczywista staje się jednak w takich wypadkach sama metoda obliczenia wysokości należnego odszkodowania.

Towarzystwa ubezpieczeń z reguły wobec powzięcia informacji o sprzedaży samochodu w stanie uszkodzonym dokonują wypłaty odszkodowania w wysokości odpowiadającej różnicy pomiędzy wartością samochodu sprzed szkody a wartością samochodu uszkodzonego. Tymczasem w większości przypadków taki zazwyczaj niekorzystny dla poszkodowanego sposób szacowania szkody jest całkowicie nieuprawniony.

Sprzedaż samochodu w stanie uszkodzonym nie ma jakiegokolwiek znaczenia nie tylko dla obowiązku wypłaty odszkodowania ale i dla metody szacowania jego wysokości. Jeżeli zatem poszkodowany sprzeda uszkodzony samochód bez przeprowadzania jego naprawy, to wciąż przysługiwać mu będzie prawo żądania zapłaty odszkodowania odpowiadającego uzasadnionym kosztom naprawy. Koszty te powinny zostać oszacowane na podstawie rzetelnie wykonanego kosztorysu.

Powyższa zasada dozna jednak wyjątku, gdy koszty naprawy samochodu przewyższają jego wartość sprzed szkody. Tylko w takiej sytuacji dochodzi do tzw. szkody całkowitej i wysokość odszkodowania powinna odpowiadać różnicy pomiędzy wartością samochodu sprzed szkody a wartością samochodu uszkodzonego, który z reguły poszkodowany sprzedaje nie podejmując naprawy.

Podsumowując: poszkodowany ma prawo żądać wypłaty odszkodowania w wysokości, która odpowiada uzasadnionym kosztom naprawy samochodu tak długo jak koszty naprawy samochodu nie przewyższają jego wartości sprzed szkody a dla wysokości odszkodowania nie ma znaczenia czy pojazd zostanie w ogóle naprawiony, oraz czy zostanie on sprzedany w stanie uszkodzonym.

Dla uzasadnienia powyższego stanowiska w sporze z ubezpieczycielem warto powołać się na wyroki Sądu Najwyższego z dnia 11 czerwca 2003r. w sprawie V CKN 308/01 oraz z dnia 16 maja 2002r. w sprawie V CKN 1273/00. Nawet jednak oczywista treść powyższych orzeczeń nie zawsze pozwala uniknąć sporu sądowego.

Adwokat Bartosz Markowski

Podział majątku wspólnego w skład którego wchodzi kupiona na kredyt nieruchomość obciążona hipoteką

Kredyt hipoteczny jest obecnie powszechnym i najczęściej jedynym możliwym sposobem finansowania zakupu nieruchomości. W praktyce niezwykle często zdarza się zaś, że mieszkanie czy też dom kupowane są wspólnie przez małżonków albo osoby pozostające ze sobą w nieformalnym związku. W takiej sytuacji kredyt zaciągany jest wspólnie przez małżonków albo partnerów a hipoteka obciąża ich wspólną nieruchomość.

Gdy jednak małżonkowie albo partnerzy rozstają się a kredyt spłacony jest tylko częściowo, nierzadko pojawia się spór o to, jak w ramach podziału majątku rozliczyć dom lub mieszkanie obciążone hipoteką. Nieruchomość w ramach podziału majątku wspólnego zwykle przypadnie bowiem w całości jednej osobie, która obowiązana jest w związku z tym spłacić byłego małżonka bądź partnera odpowiednią kwotą.

Jaka powinna być zatem wysokość takiej spłaty? Czy powinna ona uwzględniać zadłużenie wobec banku z tytułu umowy kredytu? Czy dotychczasowy współwłaściciel nieruchomości, któremu ona nie przypadnie w ramach podziału majątku wspólnego zwolniony zostanie z długu wobec banku? W praktyce naszej Kancelarii to właśnie te pytania padają najczęściej w sprawach o podział majątku wspólnego.

Zasadą jest, że współwłaściciel, któremu nieruchomość w wyniku podziału majątku przypada na wyłączną własność obowiązany jest spłacić drugiego współwłaściciela kwotą odpowiadającą połowie wartości rynkowej nieruchomości.

Reguła ta doznaje jednak wyjątku właśnie gdy nieruchomość obciążona jest hipoteką. W takiej bowiem sytuacji, zgodnie z jednolitym orzecznictwem punktem wyjścia dla ustalenia wysokości spłaty jest obliczenie jaka jest różnica pomiędzy rynkową wartością nieruchomości a aktualnym na moment podziału majątku zadłużeniem hipotecznym względem banku.

Jeśli zatem dla przykładu byli małżonkowie zakupili na kredyt mieszkanie, którego wartość rynkowa na dzień podziału majątku wynosi 400.000 zł. a z tytułu kredytu pozostaje na ten dzień do spłaty na rzecz banku kwota 300.000 zł., to ten który przejmuje mieszkanie na wyłączna własność powinien spłacić drugiego kwotą 50.000 zł.

Należy jednak podkreślić, że dokonany w ten sposób podział majątku nie spowoduje, że małżonek spłacany, który w wyniku podziału traci swój udział w nieruchomości, automatycznie zwolniony zostanie przez bank z odpowiedzialności za zaciągnięty kredyt. Będzie on wciąż odpowiadał względem banku i to do pełnej wysokości aktualnego na dany dzień zadłużenia.

Wiąże się to z charakterem hipoteki i rozróżnieniem na dwojakiego rodzaju zadłużenie – osobiste i rzeczowe. Hipoteka to tego rodzaju zabezpieczenie, które pozwala bankowi na egzekucję długu z nieruchomości bez względu na to, kto jest jej aktualnym właścicielem. Dłużnikiem osobistym jest ten kto zawarł z bankiem umowę kredytu. Dłużnik osobisty odpowiada wobec banku całym swoim majątkiem. Dłużnikiem rzeczowym jest zaś ten kto jest aktualnym właścicielem nieruchomości obciążonej hipoteką. Dłużnik rzeczowy odpowiada wobec banku wyłącznie nieruchomością obciążoną hipoteką. Póki więc ten kto zaciągnął kredyt na zakup nieruchomości pozostaje zarazem jej właścicielem odpowiadał będzie wobec banku zarówno jako dłużnik osobisty jak i dłużnik rzeczowy. Gdy jednak nieruchomość zmienia właściciela dług rzeczowy odrywa się od długu osobistego.

Jeżeli zatem byli małżonkowie dzielą się majątkiem w ten sposób, że jeden z nich otrzymuje na wyłączną własność nieruchomość obciążoną hipoteką z obowiązkiem spłaty drugiego, ten pierwszy pozostanie dłużnikiem zarówno osobistym i rzeczowym; drugi zaś stanie się wobec banku wyłącznie dłużnikiem osobistym.

Mimo że dłużnik osobisty wciąż odpowiadał będzie wobec banku za niespłacone zadłużenie z tytułu kredytu całym swoim majątkiem, to jednak będzie mógł czuć się stosunkowo bezpiecznie. W praktyce bowiem, gdy bank zechce egzekwować zadłużenie, postępowanie egzekucyjne w pierwszej kolejności skieruje zapewne do nieruchomości obciążonej hipoteką. Z tych samych względów ten z byłych małżonków, który przejął na wyłączną własność nieruchomość będzie żywo zainteresowany terminowym spłacaniem kredytu. Brak spłaty zwykle wiązał się przecież będzie z utratą własności nieruchomości.

Aby jednak małżonek, który nie przejął nieruchomości na własność całkowicie uwolnił się od zadłużenia z tytułu kredytu, niezbędnym jest dodatkowo podpisanie odrębnego porozumienia z bankiem o zwolnieniu go z długu. To zaś nie zawsze będzie możliwe, ponieważ zwykle w takiej sytuacji bank żądał będzie dodatkowych zabezpieczeń np. poprzez poręczenie osoby trzeciej i to takiej, która dysponuje odpowiednią zdolnością kredytową.

Podsumowując, w sprawach o podział majątku wspólnego w skład którego wchodzi nieruchomość obciążona hipoteką, przy określeniu wysokości spłaty uwzględnia się aktualne zadłużenie hipoteczne. Osoba która chce przejąć nieruchomość na wyłączną własność powinna zatem bezwzględnie zadbać o to aby udowodnić przed sądem jakie jest aktualne zadłużenie z tytułu kredytu hipotecznego w czasie bezpośrednio poprzedzającym zakończenie postępowania.

Powyższe rozważania znajdą odpowiednie zastosowanie również w każdym przypadku, gdy zachodzi konieczność dokonania podziału majątku wspólnego w skład którego wchodzi nieruchomość obciążona hipoteką zabezpieczającą niespłacony w całości bądź w części kredyt bez względu na ilość współwłaścicieli.

Problematykę, o której mowa wyżej w sposób wyczerpujący omówił Sąd Najwyższy w uzasadnieniu postanowienia z dnia 20 kwietnia 2011r. w sprawie I CSK 661/10.

Adwokat Bartosz Markowski

AKTUALIZACJA:

Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 26 stycznia 2017r. w sprawie I CSK 54/16 odszedł od dotychczasowej linii orzeczniczej i stwierdził, że w postępowaniu o podział majątku wspólnego przy obliczaniu wartości nieruchomości nie uwzględnia się jej obciążenia hipotecznego.

Jednocześnie Sąd Najwyższy zastrzegł, że małżonkowi, który przejmuje nieruchomość na własność przysługuje względem współmałżonka roszczenie o zwrot połowy spłaconych po rozwodzie rat kredytu. Trudno jest obecnie przewidzieć, która linia orzecznicza będzie dominowała.

Adwokat Bartosz Markowski